Witam wszystkich po dość długiej nieobecności! :)) Jak się pewnie domyślacie na koniec roku musiałam trochę przysiąść z nauką i nie miałam za bardzo czasu na jakiekolwiek rozrywki w tygodniu więc na prawdę ogromnie się cieszę, że mam już to wszystko za sobą, wakacje dzięki którym mogłam znowu trochę pozwiedzać i zregenerować siły także dobiegają końca. Mam tutaj sporo zaległości, które postaram się szybko nadrobić także możecie spodziewać się notek z jeszcze zimową scenerią, postanowiłam że zakończę serię ulubieńców także to już ostatni post tego typu.
,, Udręczeni" ten film oglądałam właściwie jakiś czas temu jednak jest on godny polecenia i obejrzenia, jeden z lepszych horrorów jaki widziałam. A tutaj macie zwiastun:
Cześć! Wieki tu nie pisałam, ale czas to zmienić i coś nadrobić nie tylko na moim FP na Facebook :) W dzisiejszej notce chciałabym zabrać was do Gruzji, a dokładniej do malowniczego Kutaisi-jednego z najstarszych miast w Gruzji. Nasz pobyt miał miejsce początkiem kwietnia gdzie turystyka dopiero budzi się tam po sezonie zimowym, piszę to ponieważ chcieliśmy udać się z miejscowym biurem podróży do Batumi, jednak najbliższ terminy obejmowaly połowę kwietnia. W tej notce chcę przedstawić wam co warto zobaczyć, gdzie warto zjeść w Kuatisi i okoliach. Zacznijmy od samej organizacji naszego pobytu tam, mieliśmy wykupiony nocleg wraz z przelotami i co dalej? ...
Hejka! Czy ktoś z was pamięta serie wpisów zatytułowanych ,,w obiektywie"? Były to lata mojej weny do fotografowania i pisania tu na blogu. Pojawiły się dwa wpisy, o podobnym tytule do dzisiejszego. Możecie sobie je zobaczyć -> TUTAJ i TUTAJ . Razem z moją przyjaciółką postanowiłyśmy wybrać się z okazji ferii właśnie do domku. Początkowo moi rodzice podchodzili do tego pomysłu bardzo sceptycznie, poradzili nam zabrać ze sobą farelkę, ze względu na minusowe temperatury ( po naszym przyjeździe termometr wewnątrz pokazywał jeden stopień na minusie, haha). Sylwia zabrała się za rozpalanie w kominku, a ja zniosłam na dół pościel i zamknęłam wejście na górę, żeby ogrzane powietrze tam nie uciekało. Pod koniec dnia termometr pokazywał 20 stopni. Przeszłyśmy się na spacer po okolicy, wróciłyśmy dorzucić do kominka, przebrałyśmy się i poczułyśmy się jak małe dzieci zjeżdżając na sankach z górki. Po powrocie i zjedzeniu kolacji, przy muzyce, kominku i grzańcu zrobiło si...
Cześć wszystkim! W końcu odwiedziłam góry, tym razem moja kochana Babia, o której niedługo jak dobrze pójdzie będę mówiła ,,moja ulubiona" już w czerwcu poznając po raz pierwszy jej oblicze bez śniegu przy magicznym wschodzie słońca stwierdziłam, że z pewnością jeszcze nie raz tu wrócę. No i stało się wróciłam i znowu na wschód słońca. Tym razem obawiając się tylko mrozu, trochę spóźniłam się na wschód zabrakło mi tak nie wiele, dlatego moment wschodzenia słońca oglądałam trochę niżej (w okolicach Gówniaka). Była to moja 4 wizyta na babiej nie licząc tej gdzie miałam 4 latka, po prostu tego nie pamiętam. Wyprawa była z góry zaplanowana tak aby wyjść nie siedzieć na górze za długo i po prostu zejść. Na górze temperatura sięgnęła -21 stopni, o dziwo bez wiatru. Jeżeli chcecie zobaczyć jak to było w czerwcu odsyłam was do wpisu z czerwca KLIK . Poniżej fotorelacja. Miłego wieczoru! Już blisko Samolot ...
Komentarze
Prześlij komentarz